Oszustka
Nauczyłam się spełniać oczekiwania innych tak dobrze, że zapomniałam zapytać siebie, czego właściwie chcę i dlatego ostatnio naszła mnie myśl, że może jestem oszustką.
Tęsknię za kimś, kogo nigdy nie było. Tęsknię za dziewczyną, którą kiedyś chciałam być, a nigdy nie udało mi się nią zostać. Odważną, bez lęków zamykających w klatce. Niekryjącą smutku, gdy ten niczym ośmiornica, owija się wokół serca długimi mackami. Niepróbującą za wszelką cenę umilać ludziom życia i rozjaśniać uśmiechem ich dzień. Nie będącą małpką, która skacze i przymila się, by dostać banana. Nie tą, która żebrze o miłość.
Mam wrażenie, że ciągle gram nie swoją rolę. Owszem, zakładam narzucone mi maski i w odpowiednich momentach staję się tym, kim nakazuje mi społeczeństwo i dana sytuacja. Kluczowe staje się słowo nakazuje – bo ja bardzo potulnie staję się tym, kim tak naprawdę nie jestem, ale wiem, że być powinnam. Oczywiście, w wielu sytuacjach jest to naturalny proces, który znamy aż za dobrze. Ale mam poczucie, że czasem, to już nie jest kwestia bycia kulturalna osobą, która potrafi odnaleźć się w przedziwnych sytuacjach, ale zwykłe oszustwo.
Wyryte mam w głowie, że mam być miła, uprzejma, realizować oczekiwania innych i wypełniać swoje zadania, wpisane w regulamin bycia córką, mamą, żoną – kobietą. Nikt, co prawda, go nie widział, ale sporo z nas się do niego stosuje. Ja czasem nawet bezmyślnie.
I chyba najbardziej boli mnie nie to, że gram. Boli mnie to, że coraz trudniej odróżnić moment, w którym jeszcze udaję, od tego, w którym naprawdę jestem sobą. Że tę dziewczynę, za którą tęsknię, noszę jednak gdzieś bardzo głęboko, ale rzadko pozwalam jej dojść do głosu. Jakby była zbyt niewygodna. Zbyt prawdziwa. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam z nią sam na sam. Kiedy rozmawiałyśmy. Zawsze jest ktoś ważniejszy, coś ważniejszego i tyle rzeczy do zrobienia. A może po prostu się jej boję? Jej pragnień?
A może jednak nie jestem oszustką?
Może tylko kimś, kto przez długi czas wierzył, że miłość i akceptację dostaje się w zamian za spełnianie cudzych oczekiwań.
I jeszcze nie wiem, jak z tej gry wyjść.
Ale pierwszy raz od dawna widzę, że to w ogóle jest gra.