Kolekcja
W moim domu znajduje się mnóstwo — jak mawia mój małżonek — pierdoletów.
Od aniołów, łapaczy snów, muszli pełnych szumu morza, magnesów przypominających o miejscach naszych podróży, po zdjęcia, które zapisały wspomnienia, i książki, cicho szepczące opowieści.
Lubię ten chaos poupychany po kątach i półkach, gdzie każda rzecz ma swoją historię — taką, której nikt poza mną nie zna i która zapewne odejdzie razem ze mną.
W moim domu znajduje się mnóstwo zatrzymanych chwil. Kolekcjonuję bowiem to, co wydaje się ulotne: spojrzenia, szepty przeszłości, pragnienia, tęsknoty, uśmiechy, wspomnienia.
Nie mają one wyznaczonych miejsc — żadnych albumów, pudełek, szafek czy szuflad. Są wszędzie.
Czasem przytłaczają, bo każde z nich chce mieć swoje należne miejsce w mojej pamięci. A czasem chowają się gdzieś głęboko i nie mogę ich wydobyć… wtedy tęsknię.
Mój dom jest opowieścią, którą tworzą nie ściany, lecz to, co jest we mnie — ślady, dźwięki, zapachy, spojrzenia.
To kolekcja, którą można poczuć tylko sercem.