Być
Diamenty, bogactwa, samochody, domy czy jachty bledną wobec cudów świata. I choć chciałabym nieustannie się nim zachwycać, wiem, że nie sposób odkryć go w całości w ciągu plus minus 702 720 godzin, czyli 29 280 dni naszego życia. To zbyt krótki czas, by zobaczyć wszystko, co warte zobaczenia, i doświadczyć wszystkiego, co warte przeżycia.
Nie mam listy miejsc, do których chciałabym dotrzeć, bo znalazłoby się na niej większość zakątków Ziemi 🙂. Nasza planeta oferuje takie bogactwo obrazów, dźwięków, kolorów, zapachów i smaków, że pozostaje tylko cieszyć oczy, smakować, wsłuchiwać się, dotykać i po prostu być. I choć trudno to wszystko unieść w jednym życiu, to na tyle, na ile mogę, chciałabym korzystać. Być tu i tam. Czasem z konkretnym punktem zaznaczonym na mapie, a czasem ruszyć przed siebie bez planu i zatrzymywać się tam, gdzie serce podpowie.
Podróżowanie ma w sobie magię, której nie da się zamknąć w słowach. Nawet najbardziej dopracowana konstrukcja literacka, poetyckie uniesienia czy najpiękniejszy obraz nie oddadzą tego uczucia zachwytu, gdy dotyka cię potęga natury – kiedy stoisz mały wobec gór, morza, ciszy albo bezkresu.
Nie wiem, jakie są powody podróżowania innych ludzi. Czy to potrzeba odhaczania punktów na mapie, chęć pokazania światu, gdzie ich poniosło, a może zwykła ciekawość – odkrywanie, poznawanie kultur, budowanie w sobie obrazu świata, który nie kończy się na granicach podwórka, dzielnicy, wioski, miasta czy państwa, ale jest otwarty i różnorodny. Wiem jednak, że czasem podróżujemy, bo czegoś szukamy – odpowiedzi, sensu, a bywa, że i szczęścia. Choć większość odpowiedzi nosimy w sobie, być może musimy przejść kawał świata, by to wreszcie dostrzec. I wtedy sama droga staje się szczęściem.
Sam fakt, że mogę wyruszyć, już napawa mnie radością. Cieszy mnie każda destynacja – od słowackich Tatr, przez portugalskie wioski, węgierskie winnice, czeskie pałace, albańskie szlaki, rumuńskie trasy, po polskie doliny. Chciałabym też dalej i bardziej dziko, choć mój strach przed lataniem – szczególnie tym kilkunastogodzinnym – wciąż zamyka przede mną wiele możliwości. Może z czasem stanę się odważniejsza 🙂. Tylko ile tego czasu jeszcze mi pozostało? Nie wiem. Dlatego nie ma co odkładać. Jeśli tylko są możliwości – finansowe, czasowe i rodzinne – warto brać z życia garściami to, co nam daje. Bo gdy będzie już za późno, może pozostać tylko żal.
Nie mam postanowień noworocznych, bo w mojej głowie od zawsze jest ta sama lista – mam pragnienia o drodze, o byciu tu i tam, o odkrywaniu i doświadczaniu świata, najlepiej razem, bo wszystko smakuje pełniej, gdy można to dzielić z drugą osobą.